15 października 1920 r. Epidemia, apostołowie zdrowia i ciemiężcy zarazy
Dochodzenia epidemiologiczne, procedury sanitarne, sankcje za nieprzestrzeganie obostrzeń – pandemiczna rzeczywistość, w której żyjemy, była dla Polaków codziennością także sto lat temu. Jesienią 1920 r. odnotowano duży wzrost liczby przypadków szkarlatyny, płonicy i duru brzusznego. Największą panikę budziły jednak ogniska cholery, przywleczonej przez żołnierzy bolszewickich w różne miejsca w Polsce.
Tak jak dziś sanepid co jakiś czas poszukuje pasażerów autobusów lub pociągów, którymi podróżowali pacjenci zakażeni koronawirusem, tak sto lat temu służby sanitarne wszczynały dochodzenia epidemiologiczne:

Co prawda wówczas nie było mowy o powszechnym używaniu maseczek, jednak wiele zaleceń wyglądało podobnie: wzmożona higiena, dezynfekcja, izolacja chorych, kwarantanna dla ich bliskich, zachowywanie szczególnej ostrożności przez personel medyczny sprawujący opiekę nad zakażonymi.


Wprowadzono obowiązek powiadamiania służb sanitarnych o każdym przypadku zachorowania lub zgonu na chorobę zakaźną. Obowiązek zgłaszania, poza lekarzami, mieli: głowa rodziny/opiekun chorego, gospodarz jego mieszkania, przełożony w pracy, kierownik szkoły, a nawet księża. Za zaniedbanie tego obowiązku groziły sankcje – kara aresztu na czas do dwóch miesięcy lub grzywny w wysokości do 400 marek polskich.
Podobnie jak dziś, szczególnie wiele uwagi poświęcano szkołom. Drobiazgowe zalecenia wydało Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego: Ministerstwo przypomina o jak najstaranniejszem utrzymaniu w czystości budynków i lokali szkolnych, o ich należytem przewietrzaniu, o stosowaniu w szkołach zaprawy pyłochronnej, wiążącej kurz, który jest przenośnikiem chorób zakaźnych. Uczniowie, którzy zostali wyleczeni, mogli pojawić się w szkole dopiero po uzyskaniu zezwolenia, w odkażonym ubraniu, ze zdezynfekowanymi książkami i przyborami. Identyczne procedury obowiązywały nauczycieli. Szczegółowo określono czas trwania izolacji chorych i kwarantanny osób bez objawów:

Tak jak obecnie, najbardziej odpowiedzialną rolę mieli do odegrania lekarze – zwani przez prasę „apostołami zdrowia” i „niewzruszonymi ciemiężcami zarazy”. Apele zamieszczane w prasie niewiele różniły się od tych, które słyszymy dziś: Do walki ze szkarlatyną powinno przystąpić całe społeczeństwo. Każda bowiem choroba, szerząca się epidemicznie, tylko wtedy może być skutecznie i prędko opakowana, jeżeli do walki z nią stanie państwo, instytucje komunalne i sami obywatele.